filmy z 2015 roku

Ranking  obejrzanych przeze mnie filmów z 2015 roku:

  1. GWIEZDNE WOJNY: PRZEBUDZENIE MOCY – 8,5/10 (wszystko jak należy – od fabuły po realizację, z dobrymi rolami, szacunkiem dla klasyki i potencjałem (!); wybaczam nawet finał i muzykę) – największa spełniona nadzieja roku, FILM ROKU
  2. Whiplash – 8,5/10 (przyswajalny jak jazz; ale i dzięki niemu jazz w końcu we mnie ZABRZMIAŁ – i za to dziękuję; poza tym brawa za reżyserię, realizację, aktorów, wielowymiarowość!)
  3. Body/Ciało – 8,5/10 (klasa światowa, Szumowska w formie z „33 scen”; nie ma co prawda tej intensywności, ale reżyserska precyzja onieśmiela, wręcz powala – w każdej z resztą materii)
  4. Amy – 8,5/10 (zachwycający formą, przerażająco smutny portret osobowości; lecz i pean – gdyby nie to, byłoby perfekcyjnie; ale i tak chwyta za gardło i nie popuszcza, brawo!)
  5. Turysta – 8,5/10 (solidna psychodrama – precyzyjna, chłodna; kawał porządnego kina)
  6. W głowie się nie mieści – 8,5/10 (co tu dużo gadać – znakomity! mądry, zabawny, emocjonalny i emocjonujący; wszystko na miejscu i z klasą; ale nie wielki, to się czuje…)
  7. Disco polo – 8/10 (już dawno polski film nie powiedział tak wiele prawdy o Polakach; jazda (o mało!…) bez trzymanki, ale bardzo dobry pod każdym względem; Ogrodnik jest wielki)
  8. Wielka Szóstka – 8/10 (świetny! trochę jak „Odlot”; pełen radości i klasycznego, disneyowskiego przekazu; bywa czasami nazbyt uproszczony, ale daje mnóstwo frajdy! Baymax rządzi 😉 )

Filmy z oceną poniżej 8/10 ułożone są alfabetycznie.

7,5/10
Mad Max: Na drodze gniewu (oscarowa realizacja, styl, klimat i akcja akcja akcja! i… tyle, ale i tak jeden z najlepszych filmów postapo w historii) – największa niespodzianka roku
Mandarynka (uaa! daje kopa lepiej niż red bull!… solidny, konkretny, wszystko ładnie współgra; może brakło trochę świeżości, ale jako lekcja tolerancji – w punkt)
Marsjanin (udana ekranizacja świetnej książki; dobrze zagrany, fenomenalnie skręcony; Damon! obsada!; ale nadmiar luzu i gagów nie służy opowieści; niemniej Scott w formie)
Sicario (ach, najlepszy storytelling AD 2015! Benicio! Brolin! Blunt… jeszcze troszkę 😉 mroczny, gęsty – po prostu dobry film)

7/10
Pan Turner (wyborne zdjęcia, elegancka i dostojna narracja, ciepły humor – co poradzić, uwielbiam Mike’a Leigha… i choć to nie jego najwybitniejsze dzieło, to i tak warto)
Sekrety morza (piękna i mądra animacja; Moore z szansą na stanie się kolejnym Chometem)
Teoria wszystkiego (troszkę niespójny, za to błyskotliwie i doskonale zagrany i z gorzkawym przekazem; muzyka!; to nie wielkie kino, ale ma w sobie coś, za co się go ceni)
The Walk. Sięgając chmur (esencja kina rozrywkowego! przyjmuję ze wszystkimi wadami – bo niczego nie udaje, a składa głęboki ukłon postaci, wyczynowi i miejscu; i… świetnie się ogląda!)

6,5/10
Birdman (Inarritu znowu w zachwycającej (i wymagającej, ale już nie tak przytłaczającej) formie prawi banały; genialne role, zwłaszcza aktorów wyciągniętych z lamusa)
Córki dancingu (ciekawa formalnie feeria radosnego kampu z iście mickiewiczowskim przekazem; naprawdę niezły)
Dzika droga (absolutnie nic odkrywczego; ale dopracowany, ujmujący i zaskakująco niezły na wszystkich płaszczyznach; Reese najlepsza w karierze)
Ex Machina (zrealizowany i zagrany kongenialnie; ale… gdyby Garland miał na koncie więcej filmów, prawdopodobnie byłby wielki; a jest? jakiś taki… nie do końca…)
Foxcatcher (KAŻDY element filmu potraktowany z najwyższym pietyzmem; co z tego, skoro obok historii przeszedłem niewzruszony… Miller to jednak nie mój ulubieniec)
Głosy (nieco przeszarżowany, czasem zbyt oczywisty, ale naprawdę świetnie obrazuje chorobę psychiczną; więcej takich ról Reynoldsa – wybranych i zagranych)
Gorączka lodu (krótko, żwawo, pięknie i mądrze – i klasa)
Gra tajemnic (solidny pod każdym względem, ale niczym się w swojej konwencji nie wyróżnia – dlatego nie potrafi zachwycić; Cumberbatch będzie wielki, więcej takiej Keiry)
Kingsman: Tajne służby (fajny, ale… no w zachwyt nie popadłem; w kategorii filmów akcji bez głębszej myśli zdecydowanie przegrywa z ‚Fury Road’; obejrzeć można – dla czystej rozrywki)
Młodość (wielce gustowny, ale bez poetyki „Wielkiego piękna” (które owszem doceniam, ale które również podobnie mnie nie zachwyciło); Sorrentino to chyba nie moja bajka)
Most szpiegów (Spielberg trzyma poziom swoich ostatnich ‚ważnych’ filmów – bez energii, lecz pięknie skręconych, bez wyrazu, lecz świetnie zagranych; na plus scenariusz)
Snajper (porządny film wojenny, mocno eastwoodowy, ale niczym nie zaskakuje; niemniej o tym, że wojna jest jak używka Bigelow pokazała lepiej; coraz ciekawszy Cooper)
Steve Jobs (napisany po mistrzowsku! do tego świetnie zagrany; ale opowiedziany tak… niedbale, wręcz prost(ack)o; tak nie wypada z TAKIM scenariuszem, panie Boyle!…)

6/10
Carte Blanche (solidne, dobre, ale niczym niezaskakujące kino; fajna historia; gdyby nie nieco ostentacyjnie, a chwilami wręcz naiwnie, byłoby znakomicie; wielki Chyra)
Citizenfour (ważny, mocny, szokujący – dobry… ale byłby jeszcze lepszy, gdyby położono większy nacisk na warstwę artystyczną)
Demon (opresyjny, gęsty, dobrze poprowadzony, świetnie zagrany; interesujący, szkoda, że ostatni…)
Everest (pouczająca prelekcja ze wspinaczki; sztampa utrzymana w ryzach, dobrze zagrany; gdyby tylko nie było tak długo i łzawo, mogłoby być naprawdę świetnie)
Hotel Transylwania 2 (kapitalny humor! fabuła oklepana, ale z sensem; generalnie lepszy – a na pewno zabawniejszy – od ‚jedynki’)
Kraina jutra (bardzo sympatyczne kino – fajnie zrealizowane, lekko zagrane, żwawo opowiedziane; do tego z nieco przekornym przekazem; ma swoje błędy, ale ogląda się świetnie)
Legend (wcale niezły! sztanca w najczystszej postaci w każdym elemencie, ale wchodzi gładko i nie pozostawia posmaku straconego czasu; znakomici Hardy, Emily i Hardy)
Motyl Still Alice (doskonałe studium choroby; w swojej konwencji typowy, wręcz klasyczny; Julianne zachwycająca; chwyta za serce, ale bardzo nie wybitny)
Papierowe miasta (bardzo wtórny, bardzo nieoryginalny, bardzo przyjemny)
Sufrażystka (ładnie zagrany (Carey!), opowiedziany, skręcony; niebanalny, ale trochę szkolny i – to prawda – za mało… panoramiczny; warto ze względu na temat – lecz tylko)
Wykolejona (lekko, zabawnie, w dobrym, znanym stylu; miło ogląda się Apatowa w formie, nawet gdy nie mówi niczego nowego)
Ziarno prawdy (jest okej! obsada, klimat, adaptacja – duży plus; Lankosz prawie jak Fincher – prawie; rażą początek i finał jak z odcinka serialu; ale pozytywne zaskoczenie)

5,5/10
Coś za mną chodzi (dziwny, ale intrygujący, ma swój klimat i urok; ciekawe ujęcia; szkoda tylko, że tak bardzo nafaszerowany głupotkami, bo z świeżym, niegłupim sek… tzn. sensem)
Chemia (przyzwoity; zdjęcia, tempo, aktorzy, muzyka – ok; ale nie potrafi przejąć losami bohaterów, „poetyckie” zawiązanie akcji i takież dialogi budują zbędny dystans)
Dobry dinozaur (nierówny, z niedopracowanym scenariuszem… no taki sobie, trochę niegodny Pixara)
Dzikie historie (przeceniony; cóż z tego, że kongenialnie obrazuje frustracje, skoro bezczelnie gra na emocjach z gruntu pierwotnych (!?); niemniej zadziwiająco przyciągający)
Exodus: Bogowie i królowie (imponuje rozmachem praktycznie we wszystkich aspektach, ale… coś tu nie do końca zagrało… chodzi mi po głowie niedobre pytanie: „panie Ridleyu, po co?…”)
Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 2 ((za) mało widowiskowy, przegadany; okej, gdy zaczyna się coś dziać; trzyma niezły poziom serii, ale nieco zawodzi przez swoje ambicje; jak zwykle dobrze zagrany)
Makbet (audiowizualnie kongenialny; ciężki, niełatwy i wymagający – ambiwalentnie, dlatego nie w pełni udany)
Nieracjonalny mężczyzna
Nowa dziewczyna (Ozon nie schodzi poniżej pewnego poziomu, ale i nie zachwyca; o czym – do rozpatrzenia własnego, jak – elegancko i z klasą; ale i tak lubię jego filmy)
Polskie gówno (mroczna (bo prawdziwa) odsłona polskiego niecelebryckiego ‚szołbizu’; nie daje po mordzie, jak się spodziewałem, ale ma swój urok; świetny Halama)
Sils Maria (ma lepsze i gorsze momenty; kluczowa relacja bohaterek daje radę, oklapła narracja już niekoniecznie; Stewart na plus, Juliette… ech… ogólnie rozczarowujący)
System (czarno-biały na każdej płaszczyźnie; ale ma zajebisty klimat… i Hardy’ego)
Spectre (bez wigoru poprzednich bondów z Craigiem; ogląda się nieźle, ale nie wciąga; jakiego antagonistę mu jeszcze wymyślą?…)
Zbuntowana (spoko; jest mocniej, szybciej, więcej, ale bez nadmiernej przesady; pewnie trzyma nie najgorszy poziom ‚jedynki’ na wszystkich polach; ale i żadne zeń cudo)

5/10
Czerwony pająk
Haker (miło się to ogląda, ale kompletnie nie angażuje – ot, sensacyjniak-produkcyjniak, niewiele lepszy od „Miami Vice” i równie jak tamten niegodny Manna)
Listy do M. 2 (równie sprawny, lecz słabszy niż ‚jedynka’; aktorsko replay, z wadami konwencji; do tego jakiś taki smutny, mało świąteczny; jednak wciąż udany polski komrom)
Love (trochę niezłego wyuzdania, poza tym – banał; ale Noe jest Noe i jakoś chce się to oglądać, mimo że się – z przeproszeniem – ciągnie)
Minionki (sympatyczny, zabawny, zanurzony w popkulturze; w moich muzycznych klimatach!…; ale płyciutki i trochę o niczym; nic wielkiego, do pośmiania się z ‚głupotków’)
Oculus (czasami zbyt ostentacyjny, częściej mocno ograny; bez zgrzytów przeplata za to dwie linie czasowe (duże brawa), a i poderwać z fotela też potrafi)
Siódmy syn (w konwencji podobny do „Van Helsinga” ergo nieco wtórny; ale ogólnie całkiem przyjemny w swojej fantazjowatości)
Strefa nagości (zmysłowy, rozerotyzowany, bez słów; żadne wybitne kino, ale jakoś mnie zauroczył; piękne aktorki…)
Tajemnice lasu (nudnawy, zwłaszcza przez rozwlekłe piosenki; i bywa za poważny jak na anturaż i docelową publikę; ale za to ładnie zrobiony; fajnie zmiksowane baśniowe motywy)
Ugotowany (film jakich baaardzo wiele; dość przyjemny, ale przewidywalny aż do bólu – w każdej materii; Brühl najlepszy, a Cooper… cóż, bez charyzmy Gordona Ramseya 😉 )
Żyć nie umierać (ma swój sens, ale niczym się nie wyróżnia na tle innych produkcji o podobnej tematyce; gdyby nie Kot, byłoby znacznie słabiej, wielki aktor)

4,5/10
Crimson Peak. Wzgórze krwi (elegancki, ale rozczarowujący, niestety… fatalnie napisany i opowiedziany, całkowicie bez werwy; szkoda jedynie takiej obsady)
Król życia (feel-good, a jakoś mało i feel, i good, i nawet Więckiewicz nie pomaga; takie sobie)
Pięćdziesiąt twarzy Greya (czego wy oczekujecie? wybitnego kina?… ja chciałem sensualności – zabrakło, szkoda; zbyt mało, a zarazem za dużo pieprzenia; na plus OST, zdjęcia i Johnson)
Piotruś. Wyprawa do Nibylandii (ech, panie Wright, to nie przystoi!… bez energii, bez pomysłu, bez polotu… nie zdziwię się, jak posypią się Maliny… tylko Rooney do popodziwiania 😉 )
Wielkie oczy (nuuudyyyyy… ważne pytania giną w pastelowym banale; ujmująca i zajmująca Amy, irytujący i wtórny Waltz; Burton powinien skupić się na animacjach)
Terminator: Genisys (totalnie nijaki, ale w swojej nijakości świetnie przyswajalny – ot, wzorcowy, letni blockbuster; lecz nie „Terminator”)

4/10
Pingwiny z Madagaskaru (nah… popłuczynki po serialu; ma kilka fajnych momentów, ale fabuła leży; rozczarowujące, choć – tradycyjnie – sympatyczne)
San Andreas (trzyma w napięciu i ładnie wygląda, a przy tym głupiutki jak cholera – ot, wzorcowo mało udany, dobrze oglądający się film katastroficzny)
Warsaw by night (fakt, wszystkie historie ograne i głupawe, ale za to przyzwoicie zagrane i nieźle opowiedziane; gdy nie szuka się zbyt wiele, nie znajdzie się za mało)

3,5/10
Anioł śmierci (całkiem klimatyczny, ale bzdurny)
Chappie (idea, wizja, futuryzm – znów ok; ale scenariusz to jakieś kuriozum! Blomkamp wciąż pikuje, weź się w garść, chłopie!… spore rozczarowanie) – rozczarowanie roku

3/10
Poltergeist (nie jest tak źle, do połowy nawet trochę się bałem (chociaż… ja zwykle się boję na horrorach, nawet na tych kiepskich); no i dron w portalu mnie rozwalił 😉 )

2,5/10
Hiszpanka (infantylizm… przepraszam – infantylność w najczystszej postaci)


PODSUMOWANIE ROKU

Kolorem wyróżnione tytuły z oceną powyżej 8/10 obejrzane po zamknięciu roku.

Dodaj komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s